Szykuje się wyprawa, no może wyprawka
Jestem bibliotekarzem wspomnień martwych, Katalogującym uśmiechy w sepii, Archiwistą dotknięć, co wyblakły W pergaminowych zwojach tęsknoty.
Wybieramy się w Bieszczady. Nie byliśmy tam już ze trzy lata. Wszystko przez dążenie ludzi do wzbogacenia.
Mieliśmy tam cudne miejsce do mieszkania. Rano przez okno na pięterku można było podglądać ptaki. Przylatywała nawet orzechówka. Braliśmy domek najbliższej krzaków, bo wtedy się naprawdę działo. A z werandy wieczorami oglądaliśmy sobie niebo.

Ale gospodarze się rozbuchali. Zbudowali kolejny dom, murowany. Sąsiad, jak zobaczył, też się wziął do budowania i postanowił wybudować dwa razu większy. W 2023 byliśmy tam ostatni raz. Nasze krzaczory wycięto, przez dwa tygodnie budowa huczała, brzęczała i warczała. Żegnajcie orzechówki i inne latające piękności natury.
Zrezygnowaliśmy z Bieszczad, ale za nimi tęsknimy. I chyba się w nie znów wybierzemy. Gdzieś do małego domku, z dala od ludzi. Kto wie, czy nie ostatni raz. W naszym wieku każdy raz może być ostatni.

Niedługo Wetlina będzie wyglądała jak Bukowina Tatrzańska i nikt już nie będzie pamiętał, po co się tam przyjeżdżało. Góry? Połoniny? Ptaki? Who cares? Liczy się tłum, stado...
Mało kto pamięta te nasze dawne Bieszczady. Bo kto może? Staruszkowie tacy jak my? W Bieszczady przeniosło się tylu ludzi, że kiedy po latach tam wylądowaliśmy na wakacje, po prostu nie mogliśmy rozpoznać miejsc, w których bywaliśmy za PRL. Sklepy, domy, wille, restauracje, przydrożne bary. Czegóż tu nie ma!
Czego tu nie ma? Powiem wam. Nie ma tu już tego dawnego spokoju, tej ciszy nad Wetlinką, tych pustych szlaków i tych tras wędrówek starymi drogami, na przełaj przez las i połoniny, z ciężkim plecakiem, namiotem, wodą w manierce i niezastąpionymi zupkami w proszku.
W Bieszczadach pół wieku temu

Last 5 posts
Drukowaną powieść "Amber" kupisz w: Jeden koszyk; Allegro. W postaci ebooka: Empik; Naffy;
Odpowiedz Skomentuj Do góry ____________________________